środa, 31 lipca 2013

Prolog

Wyszłam z budynku i mocno odetchnęłam. Skończyłam z tym! Wreszcie. Całe życie z tym walczyłam i teraz się udało. Pozbyłam się tego nałogu. Walczyłam z nim cały rok w ośrodku, ale się udało. Wreszcie. Odetchnęłam ciepłym majowym powietrzem. Poczułam słodki zapach i po chwili średniego wzrostu dziewczyna przytulała mnie.
- Aga! Wreszcie! Tak tęskniłam! - Wrzeszczała ściskając mnie.
- Też tęskniłam Sylwuś!
Puściłam ją i odsunęłam się kawałek. Przede mną stała średniego wzrostu dziewczyna. Blond pukle  z różowymi końcówkami zsuwały się na ramiona i plecy, zasłaniając małe serduszko na szyi. Miałam identyczne, wytatuowałyśmy je sobie na osiemnaste urodziny na znak wiecznej przyjaźni. Niebieskie oczy okoliła eyelinerem a i tak długie rzęsy podkreśliła tuszem. Usta posmarowane błyszczykiem wygięte były w uśmiechu. Na widok jej słodkiego uśmiechu sama się uśmiechnęłam.
- Chodź. Idziemy do mnie. - Powiedziała idąc w stronę swojego srebrnego samochodu. Poszłam za nią. Swoje rzeczy, które towarzyszyły mi w ośrodku wsadziłam do bagażnika i wróciłam na przód samochodu. Otworzyłam drzwiczki i wsiadłam do środka, usadawiając się na  przednim siedzeniu. Zapięłam pasy i spojrzałam na Sylwię. Była moją najlepszą przyjaciółką. Kochałam ją. Patrzyłam na obrazy przesuwające się za oknem, ale coś mi nie pasowało.
- Sylwia... Przecież twój dom jest w innej części miasta.
- Wiem. Jedziemy na lotnisko.
- Co?
- Zabieram cię z tego syfu. Zaczynamy nowe życie. Obie.
- Ale gdzie?
- W Dortmundzie. - Powiedziała z uśmiechem.
Dobrze wiedziała, że chcę tam mieszkać ze względu na Anię, a poza tym zawsze miałam sentyment do tego miejsca. Oparłam się o zagłówek i uśmiechnęłam się bardziej do siebie niż do niej.

Hej, hej! Tu Natalka ;) To mój pierwszy blog, więc bardzo proszę o wyrozumiałość i komentarze. :) Buziaki :*

6 komentarzy: